"Mniej więcej"


Są takie chwile, kiedy mniej nie znaczy wcale więcej
Bo im mniej Cię widzę, tym potrzebuję tego częściej
A gdy widzę Cię częściej, to zawsze coś ze sobą odrywasz
Chociaż nie zawsze się ze mną zgrywasz, coś w sobie skrywasz

A choć ze mnie się nie zgrywasz, moje obawy są nader parujące
Mimo że dobrze mi gdy jesteś obok, myśli mam tak niepokojące
Słyszałam w piosence, że perfekcja nie świadczy o powodzeniu
A ja zaznałam smak relacji tak w przywiązaniu, jak i odrzuceniu

Od poczatku nie wiem jak nazwać to, w czym się znajduję
Nie odnajduję się, to na pewno i tak często Cię nie pojmuję
By Ciebie objąć rozumem stanowi dla mnie nie lada sztukę
Chociaż doszukuję się sztuczek, staram się mocno nie uciec

Spoglądam na arcydzieło, a z ust Twoich spijam cały ten spokój
Co z tego, jeśli jedyne co mnie otacza, to niezmienny niepokój
Mogłabym mniej lub więcej przywyknąć do takiego stanu rzeczy
Gdyby nie seria starań na marne, czemu nikt nie zaprzeczy

Kiedyś miałam więcej wiary, teraz wciąż nie mniej się staram
Ale coś we mnie pękło i sama czuję jak się stopniowo oddalam
Niegdyś lękowy styl przywiązania dziś zmienił się w unikowy
Bo nie dziwi mnie już nawet gdy znów słyszę, że nie jest gotowy

Moje myśli wyprzedzają fakty, nie ulegam już wyobrażeniom
Mowa ciała zdradza więcej niż słowa, a czyny przeczą wierzeniom
Mniej nie znaczy więcej, mimo że znać umiar to błogosławieństwo
Mogę być w gorącej wodzie kopana, mym obawom daję pierwszeństwo

Przeliczysz się, gdy przejedziesz kilka przystanków za daleko
Sympatie to ten klasyczny ojciec, który wyszedł tylko po mleko
Bo piękna jest podróż, gdy Ci ciepło i masz miękkie oparcie
Gorzej gdy wysiadając wita Cię siarszczysty deszcz

i własne tylko wsparcie.

Komentarze

Popularne posty