"Drżę"


Drży mi bródka, ja kołysze się jak chałupka
Zwana moim wnętrzem, choć w środku pustka
Jeszcze zaciśnięta szczęka, ona też się lęka
Czuję kołatanie serca, a głowa mi w szwach pęka

Drżę z niecierpliwości, kiedy skończy się ten pościg
Na prawdę jednak lękam się, że skończę jak samotnik
Trzęsę się jak galareta, tak ze mnie silna kobieta
Potąd mam, że brzmię jak stara zacięta kaseta

Oczy pieką żarem, a łzy płyną jak woda przy pożarze
Niewiele jednak są w stanie poradzić w tym bezmiarze
Pozostaje tylko wilgoć i obezwładniający zaduch
Nie da się zaradzić komuś, kto stał się niczym duch

W strachu o jutro, drżę przy każdym wdechu
Można śmiało zapomnieć o spokojnym oddechu
Do złudzenia jest podobnie, jak gdy mdlałam
Jak za każdym razem, gdy najmocniej się bałam

Drżenie nie ustąpi tak łatwo, jak byś chciała
Serce się wyrywa, bez sensu gdzie ściana gnałam
Powoli i Twoje ciało niby od środka się rozpada
Że się całkiem nie rozpadłam jestem wielce rada

Komentarze

Popularne posty