"Pękłam"
Rozsypałam się niczym popiół na srogim wietrze
Pozostała wielka dziura i puste jedynie wnętrze
Przydarzyło się tak, jak już dawno się zdawało
Zdana od teraz na siebie, tak właśnie być miało
Troski już nie na pół dzielić mi przyjdzie i znoje
Choć pogłoski na ten finisz były nader duże
Przyswoić fakt przyjdzie mi znacznie dłużej
Przykro po raz kolejny zaczynać od podstaw
Nie moja decyzja, choć mówili weź go zostaw
Niepewnie, gdy grunt ostypuje się pod nogami
Bezsilnie, bo nie masz siły już machać skrzydłami
Pękają nadzieje i wyśniona latami przyszłość
Gołym okiem widać było, że wygasła zażyłość
Wieloletnie starania dawno już poszły na marne
Choć się łudziłam, miewałam już nie raz myśli czarne
Pretekst szukany jak z lupą został znaleziony
To kwestią czasu było, że ten cel będzie spełniony
Jak zawsze drobnostka rozdmuchana do szpiku
Pod górkę bez końca miał i problemów bez liku
Przykre, bo tego samego dnia bardzo się starałam
Miał jechać pociągiem, pomogłam mu i go odebrałam
Potem by coś zjeść zrobiliśmy wspólny spacerek
Gdy tylko jeść skończył, wnet odkrył swój charakterek
Mało dziś poetycko, przyszłam tu wylać uczucia
Zwyczajnie dość mam wszechobecnego zepsucia
Gdy serce na dłoni ofiarowałam przez tyle już lat
Na koniec zostaje ból i cierpienie przez nietakt
Jeśli ktoś tu zagląda, proszę o wiarę bym radę dała
Bym się nie poddała, bym nigdy więcej się nie złamała
By radość wróciła chciałabym choćby na minutę
Jeśli tak być musi, przejdę przez każdą pokutę
Komentarze
Prześlij komentarz