"Gorycz"


Nawet nie zliczę ilości chwil, gdy myśli o Tobie brały górę
Ciekawe jak często czułeś jak dotykiem wodzę Twą skórę
Trochę to trwało, bym mogła pogodzić się z tym co nieuniknione
Zmierzamy w innych kierunkach, pójdę więc w swoją stronę

Moment zaważył na moją korzyść, ze skutkiem Twojej niedoli
Tak szybko jak rozpaliłeś entuzjazm, udało Ci się me rany posolić
I zgasło we mnie rapownie wszystko, więc koniec końców dziękuję
Już się poznałam na Tobie, wiesz? A zgniłych owoców nie kupuję

Ponadprzeciętne wzloty ustąpiły miejsce wielkiemu upadku
Tak duży żal do kogokolwiek czuję dziś już raczej rzadko
Przekroczyłeś srogo wszystkie granice niedobrego smaku
Nie spodziewałam się jadu, bo Ciebie wybrałam nie z braku laku

Nie życzę źle lecz widzę, że z Ciebie i tak został już sam łysy konar
Przegnite owoce Twojego istnienia turalają się gdzieś nieopodal
Jest mi dużo łatwiej teraz widząc prawdziwy i przykry Twój obraz
Jak sam określiłeś, dusza skazana na potępienie to najgorszy okaz

Komentarze

Popularne posty