"Mrzonki"



Kreślę na papierze słowa już nierozpoznane
Wystukują w głowie, mimo to rytm ich mi nie znany
Jak stracić uprzedni pogląd bez utraty siebie samej
Jak mieć wgląd na swe dobro, skoro siebie nie poznaję

Zdarzało się potknąć po drodze, usupłać w rozterkach
Spotkał mnie mały zawód, lecz rana powstała wielka
Rozdrapywszy każdy swój krok, który mnie tu doprowadził
Czuję, że skutkiem tego coś więcej we mnie skaził

Moje czyny często miewają przykre konsekwencje
Choć przyciągam ludzi, nie chcę ich widzieć więcej
Wybór samotności nie rani, jest prostszy niż myślisz
Nader to smutne, lecz samej łatwiej się wyśpisz

Mogłam siebie ochronić, ale wiem że to przywilej
By być na tyle silną, aby odrzucać to, co jest miłe
Każdy pragnie akceptacji, szczerego spojrzenia
Coraz trudniej mieć mi nadzieje tego doświadczenia

Zapętlania nie dają oddechu, przekręcam się na bok
Pamiętam zbyt żywo, że ktoś był przy mnie obok
"Ktoś" to tak odległe i nigdy nie zostaje na zawsze
Lecz gdy zamykam oczy, czasami jeszcze wciąż marzę

Komentarze

Popularne posty